Po powrocie z Doliny Baryczy, w dniu 04 maja udałam się do Goliszowa. Trochę mnie tam nie było, więc chciałam zobaczyć co słychać, tym bardziej, że wiosna już była w rozkwicie. Pogoda była nawet znośna, choć to już nie to co w Dolinie Baryczy. Kiedy jechałam wertepami na stawy, powitał mnie znajomy widok:
Natomiast kiedy zbliżałam się do przejazdu kolejowego, zobaczyłam niewielkie stadko żurawi żerujące tuż przy nasypie:
A ja siedziałam sobie wygodnie w samochodzie, lekko opuściłam szybę i fotografowałam. W pewnym momencie moją uwagę przykuł jakiś ptak. Z daleka widziałam, że potrząsa ogonem, więc moją pierwszą myślą było to, że obserwuję którąś z pliszek. Ale kiedy spojrzałam przez lornetkę, wydawało mi się, że jest to białorzytka. Myślę, no niemożliwe, białorzytka tutaj? Zrobiłam więc jedno zdjęcie (aparat ma większe przybliżenie niż lornetka) i wszystko stało się jasne - to naprawdę była białorzytka. Coś niesamowitego. W ogóle jej się tu nie spodziewałam. Jak czytam w Internecie, białorzytki zamieszkują u nas góry, tereny ruderalne, ugory, nieużytki etc. Takie środowisko nie bardzo pasuje do miejsca, w którym ją zaobserwowałam. Uznałam więc, że jest to wyjątkowa obserwacja i kolejne potwierdzenie jak niesamowitym miejscem, pod względem różnorodności ptasich gatunków, jest Goliszów. Nasze pierwsze (i, jak dotąd, jedyne) spotkanie z tym pięknym ptakiem miało miejsce, dawno, prawie 10 lat temu, z okazji naszego pobytu nad Biebrzą. Był to niesamowity wyjazd, a klimat tamtego regionu Polski wciąż pozostaje w naszej pamięci. Poniżej linki do wpisów z naszych pierwszych spotkań z białorzytką:
https://perkozowa.blogspot.com/2016/06/ptaki-podlaskich-pol-i-wsi.html
https://perkozowa.blogspot.com/2016/06/w-drodze-do-goniadza.html
Wracając do obecnego posta, pozwolę sobie napisać parę słów o tym wspaniałym gatunku. Jak czytamy w Collinsie, najbardziej chyba charakterystyczną cechą u białorzytek (zwyczajnych, bo taką zaobserwowałam w Goliszowie) jest czarno-biały ogon. Przy czym kolor czarny układa się na ogonie w literę "T". Jak dla mnie bardzo pomocne w rozpoznawaniu gatunku są białe brwi, czarna maska oraz różowopłowe "policzki", szyja i pierś. Z zachowania, jak już wspomniałam, przypomina pliszki, przynajmniej jeżeli chodzi o charakterystyczne dla nich potrząsanie ogonem. W sezonie lęgowym dymorfizm płciowy jest najlepiej widoczny, ponieważ upierzenie samicy utrzymane jest w tonacji beżowe, ma ona brązowe skrzydła i grzbiet, natomiast samiec ma skrzydła czarne, a grzbiet stalowoszary. Białorzytki mają w naszym kraju status wl4, co oznacza ptak wędrowny, lęgowy, średnio liczny. Bardzo się cieszę, że udało mi się ponownie spotkać tego niezwykłego ptaka. I to tak niedaleko, bo w Goliszowie. Poniżej zamieszczam dokumentację fotograficzną z opisanego spotkania:
Poniżej wreszcie jakieś porządne ujęcie. Na tym zdjęciu widać delikatne, pastelowe upierzenie ptaka. Na pierwszy rzut oka, może wydawać się skromnie ubarwiony, ale, moim zdaniem, białorzytki to niezwykle piękne, eleganckie ptaki. Upierzenie prezentowanego osobnika nie pozostawia wątpliwości, że był to samiec białorzytki:
Jak dobrze, że znalazłam się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Bo już chwilę później, białorzytka gdzieś wyparowała. Nie zauważyłam momentu jej odlotu (być może więc weszła w trawę), ale nagle zniknęła i już więcej się nie pojawiła. Przyleciały za to "świecące" z daleka pliszki żółte. To też bardzo piękne ptaki:
Chwilę później, ptasia drobnica gdzieś się rozpierzchła, a ja ruszyłam dalej. Tuż po wjeździe na stawy, nad zbiornikiem po lewej stronie zauważyłam latające dymówki:
https://www.youtube.com/watch?v=ohEA6TupO58
Chwilę później, na stawie pojawił się uroczy perkozi "dzieciak", mianowicie perkozek. Jak jednak już kiedyś wspominałam, nie jest to młody perkoz, lecz oficjalna nazwa gatunku (innego niż popularny perkoz dwuczuby). Co nie zmienia faktu, że nawet dorosłe perkozki wyglądają jak podrośnięte pisklaki. Istotne jest jednak, że nareszcie udało mi się wykonać w miarę satysfakcjonującą sesję zdjęciową, co w przypadku osobników tego gatunku, które wprost uwielbiają nurkować, wcale nie jest łatwym zadaniem. Poniżej sesja zdjęciowa perkozka. Żeby było jasne - jest to osobnik dorosły w pełni rozwiniętej szacie godowej:
Jadąc dalej, w trzcinowisku zobaczyłam łabędzia niemego na gnieździe (gniazdo w tym samym miejscu od lat):
W drodze powrotnej, już po wyjeździe z kompleksu stawowego, ponownie zobaczyłam pliszkę żółtą:
A w chaszczach po prawej "przyłapałam" samca bażanta. Wydawał się być zaskoczony spotkaniem, zupełnie jak ja;):
Wiosna i lato w Goliszowie to dobry czas na obserwacje kań rudych. W słoneczne dni często można je zaobserwować jak szybują niespiesznie nad polami albo stawami. Tak też było tym razem (nad polami):
Maj, to także czas kwitnącego rzepaku. Choć tak naprawdę, od jakichś dwóch-trzech lat zauważyłam, że rzepak zakwita już w kwietniu i pod koniec maja już w zasadzie przekwita (to chyba to tzw. ocieplenie klimatu). Tak czy inaczej, uwielbiam te cudne jaskrawo-żółte morza drobnych uroczych kwiatów. Rzepak to jedne z ulubionych (jak zauważyłam) roślin kląskawek i pliszek żółtych. W celu potwierdzenia, załączam zdjęcie samca kląskawki, którego zauważyłam w drodze do Legnicy:
A na do widzenia - ponownie makolągwy. Albo mi się wydaje, albo ostatnio gatunek ten zwiększył swoją liczebność w okolicach Legnicy. Bardzo często je teraz spotykam i zawsze w większych ilościach:


