sobota, 28 marca 2026

Początek wiosny w Goliszowie.

W dniu 01 marca, korzystając z pięknej pogody, wybrałam się o poranku do Goliszowa. Jadąc w stronę kompleksu, zobaczyłam na niebie ogromne stado czajek. Bardzo się ucieszyłam, gdyż widok tych pięknych biało-czarnych siewkowców, to już konkretna zapowiedź nadchodzącej wiosny:
 
Kiedy jechałam przez pola w stronę goliszowskiego kompleksu stawowego, wyjaśniło się co było celem wspomnianego czajkowego stada. Od kilku lat zauważyłam, że tuż po zimie, na polach przed Goliszowem, powstają niewielkie rozlewiska. To właśnie tam wylądowały czajki i zaczęły żerować. Próbowałam je policzyć ale po dojściu do 300 osobników, już sobie odpuściłam;). Stwierdziłam, że lepiej zgasić silnik w samochodzie, opuścić szybę i wczuć się w ten cudny klimat marcowego poranka. Czajki żerowały, w większości skupione wokół wielkiej kałuży, wydając przy tym te swoje charakterystyczne dźwięki, przypominające odgłos rozstrojonego radia:


 

Żerująca czajka:
 
 
Jak się okazało, czajkom towarzyszyły kwiczoły, które również znalazły na polach ulubione smakołyki. Czy kiedykolwiek ja coś pisałam o kwiczołach na blogu? Szczerze mówiąc, sobie nie przypominam. Kwiczoł należy do drozdowatych i jest bliskim krewnym znanego większości kosa. Ma u nas status w+oL5, co oznacza, że jest on częściowo wędrowny, częściowo osiadły, a ponadto lęgowy i jest bardzo liczny. W Collinsie możemy przeczytać, że jest on dużym krępym drozdem o długim ogonie. Ma rdzawobrązowy grzbiet i szare ciemię, a nadto jasnoszary kuper. Kwiczoła wyróżnia również intensywnie plamkowany spód (brzuch) i rdzawożółty (ochrowy) nalot na piersi. U tego gatunku nie występuje dymorfizm płciowy. Od paru lat, na polach przed Goliszowem obserwuję stada kwiczołów. Ich nieodłącznymi towarzyszami są szpaki. Bywa również - tak jak w czasie opisywanego wyjazdu - że wspomniane gatunki współwystępują z czajkami. Takie obrazki pojawiają się jednak tylko wczesną wiosną. W trakcie sezonu spotykam kwiczoły, ale raczej pojedynczo lub ewentualnie w parach. W pewnym momencie jeden z kwiczołów wyraźnie odłączył się od tej ptasiej gawiedzi i zaczął żerować przy kałuży znajdującej się dość blisko mojego auta. Miałam zatem całkiem dobry widok, który wykorzystałam na wykonanie dokumentacji zdjęciowej. Poniżej wspomniany kwiczoł:






I jeszcze nagranie z kwiczołem. Warto przy okazji zwrócić uwagę na przelatujące co chwilę nagrywanego kwiczoła ptaki - inne kwiczoły jak również szpaki:

Jak wspomniałam wcześniej, kwiczołom towarzyszyły szpaki, które najwyraźniej, wróciły już ze swoich zimowisk. Mimo wiosennej pogody, nie przywdziały jednak jeszcze szaty lęgowej, o czym świadczy brązowawe w dużej mierze upierzenie oraz białe kropki na piórach:




I jeszcze nagranie z żerującymi kwiczołami oraz szpakami:

Natomiast, kiedy wjechałam na stawy, nastąpiła całkowita zmiana klimatu. Wyraźnie dało się wyczuć, że to chyba jeszcze tak naprawdę nie-wiosna. Wartym odnotowania jest na pewno ogromne stado głowienek na pierwszym stawie po prawej stronie w kierunku Niedźwiedzic:





Uwielbiam patrzeć na pływające po wodzie stada kaczek. Gdy jest ich tak bardzo dużo, wyglądają trochę jak mrówki:




 

niedziela, 1 lutego 2026

Białorzytka w Goliszowie.

Po powrocie z Doliny Baryczy, w dniu 04 maja udałam się do Goliszowa. Trochę mnie tam nie było, więc chciałam zobaczyć co słychać, tym bardziej, że wiosna już była w rozkwicie. Pogoda była nawet znośna, choć to już nie to co w Dolinie Baryczy. Kiedy jechałam wertepami na stawy, powitał mnie znajomy widok:


Natomiast kiedy zbliżałam się do przejazdu kolejowego, zobaczyłam niewielkie stadko żurawi żerujące tuż przy nasypie:





Na drodze przede mną pojawił się skowronek:


Chwilę potem koło skowronka pojawiły się, niewiadomo skąd - makolągwy:





A ja siedziałam sobie wygodnie w samochodzie, lekko opuściłam szybę i fotografowałam. W pewnym momencie moją uwagę przykuł jakiś ptak. Z daleka widziałam, że potrząsa ogonem, więc moją pierwszą myślą było to, że obserwuję którąś z pliszek. Ale kiedy spojrzałam przez lornetkę, wydawało mi się, że jest to białorzytka. Myślę, no niemożliwe, białorzytka tutaj? Zrobiłam więc jedno zdjęcie (aparat ma większe przybliżenie niż lornetka) i wszystko stało się jasne - to naprawdę była białorzytka. Coś niesamowitego. W ogóle jej się tu nie spodziewałam. Jak czytam w Internecie, białorzytki zamieszkują u nas góry, tereny ruderalne, ugory, nieużytki etc. Takie środowisko nie bardzo pasuje do miejsca, w którym ją zaobserwowałam. Uznałam więc, że jest to wyjątkowa obserwacja i kolejne potwierdzenie jak niesamowitym miejscem, pod względem różnorodności ptasich gatunków, jest Goliszów. Nasze pierwsze (i, jak dotąd, jedyne) spotkanie z tym pięknym ptakiem miało miejsce, dawno, prawie 10 lat temu, z okazji naszego pobytu nad Biebrzą. Był to niesamowity wyjazd, a klimat tamtego regionu Polski wciąż pozostaje w naszej pamięci. Poniżej linki do wpisów z naszych pierwszych spotkań z białorzytką:
 
https://perkozowa.blogspot.com/2016/06/ptaki-podlaskich-pol-i-wsi.html
 
https://perkozowa.blogspot.com/2016/06/w-drodze-do-goniadza.html
 
Wracając do obecnego posta, pozwolę sobie napisać parę słów o tym wspaniałym gatunku. Jak czytamy w Collinsie, najbardziej chyba charakterystyczną cechą u białorzytek (zwyczajnych, bo taką zaobserwowałam w Goliszowie) jest czarno-biały ogon. Przy czym kolor czarny układa się na ogonie w literę "T". Jak dla mnie bardzo pomocne w rozpoznawaniu gatunku są białe brwi, czarna maska oraz różowopłowe "policzki", szyja i pierś. Z zachowania, jak już wspomniałam, przypomina pliszki, przynajmniej jeżeli chodzi o charakterystyczne dla nich potrząsanie ogonem. W sezonie lęgowym dymorfizm płciowy jest najlepiej widoczny, ponieważ upierzenie samicy utrzymane jest w tonacji beżowe, ma ona brązowe skrzydła i grzbiet, natomiast samiec ma skrzydła czarne, a grzbiet stalowoszary. Białorzytki mają w naszym kraju status wl4, co oznacza ptak wędrowny, lęgowy, średnio liczny. Bardzo się cieszę, że udało mi się ponownie spotkać tego niezwykłego ptaka. I to tak niedaleko, bo w Goliszowie. Poniżej zamieszczam dokumentację fotograficzną z opisanego spotkania:



Poniżej wreszcie jakieś porządne ujęcie. Na tym zdjęciu widać delikatne, pastelowe upierzenie ptaka. Na pierwszy rzut oka, może wydawać się skromnie ubarwiony, ale, moim zdaniem, białorzytki to niezwykle piękne, eleganckie ptaki. Upierzenie prezentowanego osobnika nie pozostawia wątpliwości, że był to samiec białorzytki:
 

Jak dobrze, że znalazłam się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Bo już chwilę później, białorzytka gdzieś wyparowała. Nie zauważyłam momentu jej odlotu (być może więc weszła w trawę), ale nagle zniknęła i już więcej się nie pojawiła. Przyleciały za to "świecące" z daleka pliszki żółte. To też bardzo piękne ptaki:




 

Chwilę później, ptasia drobnica gdzieś się rozpierzchła, a ja ruszyłam dalej. Tuż po wjeździe na stawy, nad zbiornikiem po lewej stronie zauważyłam latające dymówki:

Przy przeciwległym brzegu natomiast, wypoczywały żurawie oraz łabędzie nieme:


Nie zabrakło też stadka perkozów dwuczubych:


Zapraszam również do obejrzenia nagrania z udziałem wspomnianych perkozów:

https://www.youtube.com/watch?v=ohEA6TupO58
 
Chwilę później, na stawie pojawił się uroczy perkozi "dzieciak", mianowicie perkozek. Jak jednak już kiedyś wspominałam, nie jest to młody perkoz, lecz oficjalna nazwa gatunku (innego niż popularny perkoz dwuczuby). Co nie zmienia faktu, że nawet dorosłe perkozki wyglądają jak podrośnięte pisklaki. Istotne jest jednak, że nareszcie udało mi się wykonać w miarę satysfakcjonującą sesję zdjęciową, co w przypadku osobników tego gatunku, które wprost uwielbiają nurkować, wcale nie jest łatwym zadaniem. Poniżej sesja zdjęciowa perkozka. Żeby było jasne - jest to osobnik dorosły w pełni rozwiniętej szacie godowej:






Jadąc dalej, w trzcinowisku zobaczyłam łabędzia niemego na gnieździe (gniazdo w tym samym miejscu od lat):


Natomiast nad trzcinowiskiem, majestatycznie kołowała samica błotniaka stawowego:

 

W drodze powrotnej, już po wyjeździe z kompleksu stawowego, ponownie zobaczyłam pliszkę żółtą:

A w chaszczach po prawej "przyłapałam" samca bażanta. Wydawał się być zaskoczony spotkaniem, zupełnie jak ja;):



Ależ jest piękny, kolorowy. Tylko ten badyl...:

Wiosna i lato w Goliszowie to dobry czas na obserwacje kań rudych. W słoneczne dni często można je zaobserwować jak szybują niespiesznie nad polami albo stawami. Tak też było tym razem (nad polami):

Maj, to także czas kwitnącego rzepaku. Choć tak naprawdę, od jakichś dwóch-trzech lat zauważyłam, że rzepak zakwita już w kwietniu i pod koniec maja już w zasadzie przekwita (to chyba to tzw. ocieplenie klimatu). Tak czy inaczej, uwielbiam te cudne jaskrawo-żółte morza drobnych uroczych kwiatów. Rzepak to jedne z ulubionych (jak zauważyłam) roślin kląskawek i pliszek żółtych. W celu potwierdzenia, załączam zdjęcie samca kląskawki, którego zauważyłam w drodze do Legnicy:




A na do widzenia - ponownie makolągwy. Albo mi się wydaje, albo ostatnio gatunek ten zwiększył swoją liczebność w okolicach Legnicy. Bardzo często je teraz spotykam i zawsze w większych ilościach:


To tyle z tego wyjazdu. Jak widać, był niezwykle owocny. Bardzo się cieszę, że niedaleko Legnicy wciąż można znaleźć miejscówkę, a w niej gatunki ptaków, których niepowstydziłyby się jedne z naszych najpiękniejszych i najbogatszych przyrodniczo rzek, jakimi są Biebrza i Barycz.