W dniu 24 maja o bardzo wczesnej godzinie, bo już przed 6-tą, udałam się do Goliszowa. Już sama jazda samochodem była emocjonująca. Bo gdy tylko wyjechałam z Gniewomirowic, zobaczyłam, że do dziupli jednego z drzew (prawdopodobnie lipy), rosnącego tuż przy głównej drodze wlatuje...dzięcioł zielony. Zapewne z pokarmem dla małych głodomorów. To był piękny widok - lekkie poranne słońce, tzw. świetlisty cień odbijający się na drzewie, no i ten dzięcioł...Oczywiście, to trwało ułamek sekundy i - oczywiście - zatrzymałam się na tej drodze i cofnęłam się do drzewa (na szczęście nic nie jechało) ale samego ptaka nie udało mi się uchwycić. Pozostała więc domniemana lipa. Jakże piękna i dostojna:
Ciekawe, czy lęgi w takim miejscu zakończyły się sukcesem...Ale może to wcale nie było takie złe miejsce? No, cóż, czas jechać dalej. W końcu ileż można stać na drodze;). Jeszcze chwila i wjechałam na znajome polne ścieżki wiodące wprost do Goliszowa. Czasem na polach jest również ciekawie (a nawet ciekawiej) niż na samych stawach. Już na "dzień dobry" powitał mnie piękny samiec kląskawki, siedzący na linii energetycznej. Posiedział dość długą chwilę (jak na ten gatunek), po czym się ulotnił:
A na linii energetycznej kolejny gość - potrzeszcz, jeden z liczniejszych mieszkańców okołogoliszowskich pól i łąk:
Zapraszam również do obejrzenia krótkiego nagrania z potrzeszczem. W tle najprawdopodobniej "hałasuje" łozówka:
https://www.youtube.com/watch?v=W0zD361ePGI
I pociąg, przejeżdżający w pobliżu. Zachęcam do obejrzenia; filmik świetnie oddaje klimat tamtejszych okolic:
Jeszcze fotka krajobrazowa:
W pewnym momencie, na jednej z barierek w pobliżu torów, usiadł jakiś niewielki ptak. Miałam swoje podejrzenia co do gatunku, ale ostatecznie wątpliwości rozwiało jedno spojrzenie przez lornetkę - to tytułowa cierniówka. Jak na bohatera niniejszego posta, zdjęć jest mało, bo zaledwie jedno. Niemniej jednak, niewątpliwie jest to ważna obserwacja, gdyż gatunek ten widujemy niezwykle rzadko. Kiedyś był to gatunek pospolicie zasiedlający chaszcze legnickiego parku. Jednak, po zamianie go na przybytek dla psów z drogami, basenami, blokami, parkingami i tym podobnymi (niech żyje ekologia), ptaki te (jak zresztą wiele innych) po prostu się stamtąd wyniosło. Stąd też cierniówki oglądamy rzadko. Choć warto w tym miejscu wspomnieć, że rok temu w wakacje młodą cierniówkę obserwowaliśmy...w ogrodzie w Żywcu. To dopiero była niespodzianka. Wracając jednak do niniejszego posta, poniżej zamieszczam jedno jedyne zdjęcie opisywanej cierniówki:
Cierniówka pokazała się tylko na chwilę, po czym czmychnęła w zarośla. Zaraz też ze wspomnianych zarośli zaczął wydobywać się głośny, dość terkoczący śpiew. Nie wiem jednak, czy śpiewała owa cierniówka, czy też jej dalsza kuzynka, łozówka. Jak posłuchałam w necie, głos bardziej pasuje do łozówki. Zamieszczam poniżej nagranie, może ktoś rozpozna ten ptasi trel?
W końcu dotarłam już na stawy, a tam kolejne miłe ptasie spotkanie - na stawie po prawej zaobserwowałam śpiewającą i kołyszącą się na trzcinie brzęczkę:
Poniżej nagranie ze śpiewającą brzeczką. W tle słychać jednak trzciniaka, który, jak zwykle zagłusza wszystko (więc może należałoby napisać, że nie w tle a na pierwszym planie), więc trzeba się wsłuchać, by usłyszeć bohaterkę filmiku:
https://www.youtube.com/watch?v=bKdpzGJ1JdA&feature=youtu.be
Chwilę później w pobliżu mnie rozległ się charakterystyczny głos wąsatki. Bardzo się ucieszyłam, bo niezwykle rzadko mam okazję obserwować te ptaki wiosną. Zwykle odbywa się to na jesień, najczęściej we wrześniu. Teraz też - obserwacja to nieco za dużo powiedziane. Po prostu usłyszałam i zobaczyłam ruch między trzcinami. Coś tam cyknęłam, aparat jednak nie złapał ostrości i wyszło jak wyszło. Wiem jednak, że to na pewno wąsatka i to musi mi wystarczyć;):
No, cóż, nagrody National Geographic raczej nie dostanę;). Tuż obok wąsatki przez chwilę zabawiła rokitniczka. Ją jednak przynajmniej udało mi się w miarę przyzwoicie udokumentować:
Wyjazd do Goliszowa w sezonie lęgowym nie może się odbyć bez obserwacji potrzosa. To niemal niezawodny gatunek - wszędzie go pełno, nie jest zbyt płochliwy no i ładnie pozuje:
Podjechałam nieco dalej i kolejna ciekawostka - kukułka na drzewie. Wcześniej ptak kukał, stąd wiem, że to samiec. Jednak w czasie dokumentacji fotograficznej, siedział na gałęzi rozglądał się i czyścił piórka. Myślałam, że może zacznie się odzywać, ale widocznie był to czas odpoczynku:
https://www.youtube.com/watch?v=0GasbVr2KWs
Kiedy kukułka odleciała, ruszyłam dalej, za winkiel. Po drodze sfotografowałam małego ptaka wróblowego, myśląc, że to któryś z "typowych" trzcinowych. Dopiero przygotowując niniejszego posta, zorientowałam się, że to...podróżniczek. Rozpoznałam go, oczywiście, po niebieskiej plamce na podgardlu. Ależ niespodzianka, w ogóle nie wiedziałam, że sfotografowałam w tym dniu ten gatunek:
Natomiast za winklem, za stawem z rampą - następna ciekawa obserwacja - przecudny samiec gąsiorka. Gąsiorki to również dawni mieszkańcy legnickiego parku. Pewnie mało kto wie, że w tym parku gnieździły się tak zacne gatunki jak właśnie gąsiorki. Teraz już niestety wyniosły się stamtąd, ale wciąż co roku można je spotkać w Goliszowie. I w pobliżu naszej działki, ale to już inna historia. Tymczasem, goliszowski gąsiorek:
Birdwatching w tym dniu rozpoczęłam i skończyłam obserwacją samca kląskawki - tym razem na trzcinie, przy wyjeździe z goliszowskiego kompleksu:
W zwiedzaniu towarzyszyły mi - pliszka siwa:
Jak również pliszki żółte:
(pliszka żółta)
Kląskawka (prawdopodobnie młodociana):
Błotniak stawowy (samiec):
Fotki krajobrazowe:
