Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rybołów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rybołów. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2022

Brodźce piskliwe, rybitwa czarna i rybołów na żwirowniach w okolicach Lwówka Śląskiego.

W dniu 31 lipca, w ramach projektu dotyczącego inwentaryzacji ptaków lęgowych Doliny Bobru, udałam się wraz z MS na objazd żwirowni w rejonie Lwówka Śląskiego. Pogoda, jak przez większość tego lata, była wspaniała, czyste niebo, piękne słońce i cieplutko. MS przyjechał pociągiem do Legnicy i pojechaliśmy w teren moim samochodem. Nasze obserwacje zaczęliśmy od bocianów białych, w jednej z podlwóweckich miejscowości. Wśród ptaków były trzy osobniki młodociane, siedzące na gnieździe usytuowanym na kominie (chyba jakiejś kotłowni) w pobliżu szkoły i jeden osobnik dorosły na dachu pobliskiego budynku:
(osobnik dorosły)

(młodziki)


Po tych obserwacjach pojechaliśmy już faktycznie na żwirownie. Na pierwszej prawie nie było ptaków, tylko kilka krzyżówek w oddali:

Poza tym, na jednym z drzew, w pobliżu miejsca, w którym zaparkowaliśmy, siedziała wrona:

Na kolejnych akwenach było już dużo ciekawiej. Na pierwszym z nich, najpierw zobaczyliśmy piękne rybitwy rzeczne:

(w tle krzyżówki)


Były również dwa wylegujące się w słońcu kormorany i spacerujące po wodzie brodźce piskliwe:

(te małe ptaki, brodzące w wodzie, przy wysepce to właśnie brodźce piskliwe, niestety bardzo daleko od brzegu)

W pewnym momencie, jeden z piskliwców nieco odleciał, siadając nieco bliżej, na wystającym z wody konarze drzewa. Pozwoliło mi to na wykonanie jako takiej dokumentacji, choć wciąż nie w pełni zadowalającej:



Po chwili nad zbiornikiem, przeleciała rybitwa czarna. Jak zapewne Czytelnicy się już domyślili, po lekturach poprzednich postów, bardzo lubię ten gatunek rybitwy;):


Ponadto, na tej żwirowni przebywało sporo mew białogłowych:


Jak również perkoz dwuczuby:

Jak widać, gatunki ciekawe i spora ich różnorodność. Jeszcze fotka krajobrazowa:

I jedziemy dalej. Kolejny akwen i kolejne rybitwy rzeczne, ponadto mewa (tu nie wiem jaki gatunek). A między rybitwami spaceruje kolejny piskliwiec (druga i trzecia fotka):



Jakby ktoś nie zauważył wspomnianego brodźca piskliwego, to załączam przybliżenie; teraz widać go całkiem nieźle:


Chwilę później MS wypatrzył pięknego rybołowa. Ależ się ucieszyłam, bo ten drapieżnik to już rzadkość w naszym kraju, a są to ptaki niezwykle piękne. Oczywiście, fotki wystrzałowe nie są, bo rybołów latał bardzo wysoko. Niemniej jednak, ważne, że w ogóle udało się go zaobserwować. Poniżej fotki - najpierw tradycyjnie z daleka, następnie z bliższej perspektywy:







(cudny)



I właśnie kiedy obserwowaliśmy rybołowa...pszczoła wleciała mi do ucha. Myśląc, że to jakaś mucha, sięgnęłam tam ręką, żeby wygonić intruza. Niestety, w tym momencie, pszczoła mnie użądliła, właśnie w ucho. Okropny ból sprawił, że odechciało mi się dalszego birdwatchingu i marzyłam już tylko o tym, żeby jechać do domu. I tak też zrobiliśmy. W czasie jazdy powrotnej ucho, oczywiście, spuchło i bolało coraz bardziej. Kiedy wróciliśmy do Legnicy, Mąż kupił mi w aptece fajną maść, która wspaniale znieczula dolegliwości wywołane ugryzieniami owadów. Już też następnego dnia ból zamienił się w swędzenie, upierdliwe, ale bardziej znośne. I tak jeszcze około tygodnia to ucho mnie swędziało. No, cóż, tak czasami bywa na birdwatchingu; można powiedzieć: "ryzyko zawodowe";). Ale mimo wszystko, uważam, że było warto. Wyniki naszych obserwacji (za jakieś dwa lata) zostaną opublikowane w ramach wspomnianej wyżej inwentaryzacji. Cieszę się więc, że mam jakiś udział w zbieraniu danych o ptakach lęgowych w Dolinie Bobru:).

czwartek, 2 czerwca 2022

Siniaki, rybołów i boćki w negatywie.

W dzisiejszym poście migawka z mojego wyjazdu do Goliszowa w dniu 05 maja. Był to niezwykle owocny wyjazd. Nie byłam tam długo, bo niecałą godzinę, a zobaczyłam gatunki, na które czasem bezskutecznie czatuje się po kilka godzin. Czasem tak bywa;). Pogoda była piękna (jak prawie cały maj), niemniej jednak mój aparat tego dnia nie chciał współpracować (albo może ja się nie wyspałam i nie dałam rady dobrze wycelować;)) i coś szwankował autofocus. Dla mnie jednak najważniejsza jest dokumentacja, choć niewątpliwie momentami mogła być lepsza. Zaczęło się od rokitniczek, które dość licznie okupują trzcinowiska wokół stawów przy wjeździe do kompleksu od strony Dobroszowa. Rokitniczki wyśpiewywały swoje głośne piosenki, skacząc po źdźbłach trzcin i przelatując z miejsca na miejsce. W zasadzie były w ciągłym ruchu. Oczywiście, zrobienie w takich warunkach dobrej fotki jest prawie niemożliwe. Ważne jednak, że w ogóle udało mi się je namierzyć:


Rokitniczki upodobały sobie wiszącą nad stawem linię energetyczną. Kiedy na niej siedziały, łatwiej było zrobić zdjęcie, choć sceneria nie była już taka malownicza jak trzcinowisko:

Po sąsiedzku urzędowali - potrzos:

Oraz trzcinniczek:

Jadąc dalej, na jednym z drzew, zobaczyłam widzianego już wcześniej "pstrokatego" myszołowa. Siedział jednak w takim miejscu, że zdjęcie wyszło mi tak:

Chwilę później - prawdziwa niespodzianka; na niebie pojawił się biało-czarny drapieżnik. Charakterystyczny wygląd ptaka nie pozostawiał wątpliwości - to rybołów. Bardzo się ucieszyłam, ale też trochę zdziwiłam, bo nie spodziewałam się go tu spotkać. Chociaż kiedyś już obserwowałam rybołowa w Goliszowie, o czym pisałam tutaj:

https://perkozowa.blogspot.com/2020/01/ryboow-pereka-goliszowskich-stawow.html

Poniżej parę fotek rybołowa w locie; drapieżnik zakręcił kółko nad stawem, po czym poleciał dalej:




Po tym niezwykłym spotkaniu, ruszyłam dalej, w głąb kompleksu. Kiedy dojechałam do pól pomiędzy stawami, zobaczyłam żerujące gołębie. Przez lornetkę rozpoznałam, że to siniaki. To kolejne tego dnia zaskoczenie. Były co najmniej dwa osobniki; żerowały w towarzystwie szpaków:
(szpaki to te czarne na dalszym planie)





W pobliżu siniaków zaobserwowałam również grzywacza:


Kiedy dojechałam na drugi koniec kompleksu (w pobliżu Niedźwiedzic), zatrzymałam samochód i spojrzałam w lewo. A tam, przy jednym z nienapełnionych wówczas stawów - para bocianów czarnych, coś pięknego:







No, to jeszcze kontrolnie popatrzyłam w prawo, a tam...no nie, niesamowite - para bocianów białych:). Też cudeńka. Tym samym, patrząc w lewo, mogłam podziwiać boćki czarne, a zerkając w prawo - boćki białe. Jak często się to zdarza? Przy okazji mogłam sobie porównać różnice w ich wyglądzie, w tym upierzeniu. Świetny materiał edukacyjny:). Poniżej fotki bocianów białych:








W zasadzie można powiedzieć, że nie ma u nas bocianów białych ani czarnych; oba nasze krajowe boćki są bowiem...czarno-białe;). Kierując się już w stronę Legnicy, sfotografowałam pliszkę siwą na przydrożnej rampie:



Tuż przed samym wyjazdem z kompleksu, ponownie zachwyciły mnie harcujące rokitniczki:






Fotka trzcinowiska - królestwa rokitniczek:

Na przeciwległym stawie było mnóstwo łabędzi niemych:

Natomiast, na samych polach, już za kompleksem, udało nam się spotkać parę żurawi. Zdjęcie zostało zrobione przez szybę samochodu, stąd taka (kiepska) jakość:

Cóż więcej dodać...To był niezwykły poranek:).