Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sosnówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sosnówka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2025

Cztery gatunki sikorek za jednym zamachem.

Co prawda już mniej więcej od trzeciej dekady lutego towarzyszy nam piękna, słoneczna i wiosenna pogoda (poza niewielkimi epizodami związanymi z opadami śniegu, o których należy jak najszybciej zapomnieć), jednakże w dzisiejszym poście chciałam napisać o pewnej bardzo ciekawej zimowej obserwacji. W dniu 19 stycznia, wraz z Mężem i z Małą udaliśmy się do niewielkiej miejscowości, położonej tuż przy granicy z Czechami, mianowicie do Okrzeszyna. Naszym celem był piękny, niewielki, stary jak świat Kościółek znajdujący się w tej miejscowości. Pogoda była piękna, cały czas świeciło słońce, ale był też mróz i było dość zimno. Zwłaszcza w tym Okrzeszynie, który w zasadzie położony jest w górach i w którym było naprawdę dużo (jak dla mieszkańców Legnicy) śniegu, brrr. Po obfotografowaniu rzeczonego Kościoła stwierdziliśmy, że się trochę przespacerujemy. Co prawda, drzemiący we mnie zmarzluch podpowiadał mi, że najlepiej by było już wsiąść do samochodu, włączyć ogrzewanie i, przy okazji napić się gorącej kawy, niemniej jednak ostatecznie zwyciężyła chęć poznania nowej okolicy, w tym przepięknej górskiej i leśnej przyrody. I kiedy już, jeżdżąc butami po lodzie, zbliżaliśmy się do granicy z Czechami, zobaczyliśmy niewielki karmnik stojący na jednej z posesji. A do tego karmnika przylatywały ptasie skarby - aż cztery gatunki sikorek. To dla mnie prawdziwy rarytas. Wiedziałam, że utkniemy w tym miejscu na dłużej. Jedynym minusem było to, że najlepsze zdjęcia można było zrobić jedynie z mocno zacienionego miejsca. Pozostało mi zatem przykleić się do śniegu i pogodzić się z myślą, że jednak dzisiaj zmarznę;). Ale czego to się nie robi dla ornitologicznych obserwacji. No więc stałam i fotografowałam, a Mąż i Mała w tym czasie bawili się w śniegu. Najpierw jednak zaobserwowałam sikorki na pobliskim pięknie oświetlonym słońcem drzewie. Jako pierwsza, w kadrze mojego aparatu pojawiła się modraszka:

Modraszki, pod względem ich liczebności oraz popularności w naszym kraju plasują się na drugim miejscu, zaraz po bogatkach. Mają u nas status o+wL5-6, co oznacza, że jest to gatunek u nas lęgowy, przy czym część populacji jest osiadła a część wędrowna. Cyfry 5-6 natomiast oznaczają, że jest to gatunek bardzo liczny-masowy. Bardzo częsty gość karmników. Przy czym, z moich obserwacji wynika, że uwielbia słoninę oraz kule tłuszczowe. Chyba nawet bardziej niż ziarna słonecznika. Jest to niewielkich rozmiarów ptak, z charakterystycznymi (wg Collinsa) czarnymi paskami ocznymi i cudną błękitną czapeczką. Po chwili, na wspomnianym drzewie, pojawiła się także sikora uboga. Zauważalnie większa od modraszki. Jej upierzenie utrzymane jest w tonacji płowo-beżowej, przy czym jej plecy mają kolor jasnobrązowy. Policzki białe, czapeczka czarna. Mają u nas status oL5, co oznacza, że jest to gatunek osiadły, lęgowy, a przy tym bardzo liczny. Sikorka ta również odwiedza karmniki, choć jak dla mnie, w dużo mniejszej liczbie niż bogatki i modraszki. W moim ptasim Przewodniku jest napisane, że gatunek ten jest niepłochliwy, jednakże ja zawsze, ilekroć spotykam tę sikorkę, odnoszę odmienne wrażenie. Moim zdaniem jest ona wyraźnie bardziej płochliwa od jej dwóch popularniejszych kuzynek. Ale może się nie znam...Oto fotki sikory ubogiej:


No i wreszcie bogatka, "królowa" naszych sikorek. Jest to nasza największa i najbardziej rozpowszechniona sikora o charakterystycznym upierzeniu z żółtym spodem i czarnym krawatem (za Collinsem). Łatwo rozpoznawalna niemal przez każdego kto choć w minimalnym stopniu interesuje się ptakami (a nawet przez dla tych co się nimi nie interesują). Gatunek ten jest u nas lęgowy, przy czym, podobnie jak w przypadku modraszki, część populacji jest wędrowna a część osiadła. Bogatki są u nas bardzo liczne, a w zasadzie - patrząc na ich status w Przewodniku Collinsa oznaczony jako o+wL6 - masowe. Najczęstszy gość w karmnikach, nade wszystko uwielbia ziarna słonecznika. Oto znana wszystkim sikorka:

I jeszcze jeden gatunek z tego dnia - sosnówka, najmniejsza z naszych sikorek. Jak to napisano w Collinsie, sikora ta wygląda niczym mniejsza i słabiej wybarwiona kuzynka bogatki. Pamiętam, jak kiedyś, dawno temu, kiedy byłam dzieckiem, zauważyłam sosnówkę (najprawdopodobniej) w naszym żywieckim karmniku. I bardzo byłam ciekawa, co się stało tej bogatce, że jest taka wyblakła? Słabsze wybarwienie to niejedyne cechy charakterystyczne sosnówki. Najlepszą jej cechę rozpoznawczą możemy bowiem zobaczyć z jej tyłu - owalna biała plama na głowie i karku. Poza tym dość charakterystyczne są białe, nieco wykropkowane pasy na jej skrzydłach, które widać np. jak ptak żeruje w karmniku. Sosnówki są u nas lęgowe, częściowo osiadłe, częściowo wędrowne, bardzo liczne (status o+wL5):
(sosnówka)

No, to już sobie "pogadałam", a teraz przejdźmy do zdjęć;):
(modraszka i sikora uboga)

 (sikora uboga)

 (sikora uboga i sosnówka razem, co za ujęcie- to prawie jak wiral;))
 
(modraszka na kuli tłuszczowej)


 (sosnówka)


(bogatka)

 (sosnówka)

(istota sosnówki - biała plama na głowie i karku)


Tyle na dziś. To była niesamowita wycieczka, zarówno pod względem architektury jak i przyrodniczym. Cztery gatunki sikor naraz..."taka frajda nie zdarza się codzień";).

 

wtorek, 17 grudnia 2024

W ogrodzie wcale nie jest nudno.

Jeżeli ktoś myśli, że obserwacje ciekawych gatunków wymagają dalekich wojaży, to proponuję lekturę niniejszego posta. Będzie w nim dziś o obserwacjach ptaków w ogrodzie. Ogródkowy birdwatching jest super, bo nie dość, że można zobaczyć ciekawe gatunki, to jeszcze nie trzeba się nigdzie ruszać. Wystarczy tylko wyjść do ogrodu, posiedzieć chwilę w spokoju i na pewno coś będzie się działo;). Warunek jest, oczywiście, jeden; trzeba ten ogród posiadać...My wprawdzie na razie ogrodu nie mamy, ale mają je nasi Rodzice. Zwykle w wakacje parę dni spędzamy u jednych i drugich i jest to wspaniała okazja do obserwacji ptaków ogrodowych. Nie inaczej było także i w tym roku. Otóż, pewnego pięknego dnia (14 sierpnia), "tam gdzie suchodrzew", wyszłam wcześnie rano na zewnątrz i usiadłam przed domem. Właśnie pod rzeczonym suchodrzewem. Była przepiękna pogoda (ach, ten poranny letni chłodek:)) i nikogo wokoło. Usiadłam sobie na leżaku z gazetą (ale także z aparatem i lornetką pod ręką). Chwilę poczytałam kiedy nad sobą pośród gałęzi suchodrzewa usłyszałam szelest liści. Patrzę przez lornetkę i co widzę? Proszę bardzo - piegża. Zacny gatunek, oj zacny. I to już na "dzień dobry". Niestety, pośród gałęzi udało mi się zrobić tylko takie zdjęcie:

Piegża jak to piegża, poskakała i odleciała. A tymczasem, na dachu sąsiadów pojawiła się samica kopciuszka:




Zachęcona obserwacjami, wstałam z wygodnego leżaka i udałam się na tyły domu. A tam, po sąsiedzku, rosną drzewa iglaste. A wiadomo, że jak iglaki, to również ptaki;). I tak też było tym razem. Wystarczyła chwila, bym zauważyła na czubku jednego z drzew jakiegoś małego ptaka. Przyjrzałam mu się i....ruda czapeczka na głowie wystarczyła do zidentyfikowania gatunku - to samica kapturki:)). Chwilę ją pofotografowałam po czym kapturka odleciała. Ono wyniki kapturkowej sesji zdjęciowej:




Chwilę później, na jednym z dachów, pojawiła się sójka, niekwestionowana gwiazda każdego ogrodu;). Ptak jednak zawzięcie oddawał się toalecie, w związku z czym, miałam problem ze zrobieniem porządnej dokumentacji...:



Kiedy wreszcie skończyła liczyć piórka, pomyślałam, że może wreszcie uda mi się coś porządnego "ustrzelić", ale nie bo...sójka zwiała, okazując mi przy okazji swe podogonie, jako wyraz najgłębszego poszanowania;):

Ech, no cóż, tym razem muszę obejść się bez kalendarzowego ujęcia. Ale za to, na jednym z iglaków, ponownie zobaczyłam piegżę:

Natomiast na dachu domu sąsiada, również po raz kolejny tego dnia, zobaczyłam samicę kopciuszka:

Strategiczne miejsce przy kominie; dobra widoczność, a w zimie w dodatku ciepło;):



Słońce już coraz wyżej, ludzie wyłażą z chałup, a ptaki czmychają w zarośla; to znak, że ogródkowy birdwatching należy powoli kończyć. Jeszcze spóźniona modraszka na krzewie...:

...po czym ogród opustoszał. Na kolejny przydomowy birdwatching musiałam parę dni poczekać i pojechać do Żywca;). A tam, w ogrodzie, udało mi się sfotografować sierpówkę (17 sierpnia):

Następnego dnia (18 sierpnia) do żywieckiego ogrodu zawitał dzięcioł duży. To jeden z częstych bywalców (z dzięciołów można tam spotkać także dzięcioła zielonego). Jak to zwykle wśród ptaków bywa, obiektem zainteresowania dzięcioła była nasza ogromna (chyba z 20-metrowa) sosna, która żywi w naszym ogrodzie całe rzesze mniejszych i większych ptaków. Co do płci dzięcioła, w pierwszej chwili, z uwagi na brak czerwieni na głowie, pomyślałam, że była to samica. Niemniej jednak, na bliższych ujęciach spod czerni wyraźnie "prześwituje" intensywny czerwony kolor. Być może zatem był to osobnik tegoroczny, a konkretnie, młodociana samica. Młode dzięcioły duże mają bowiem intensywnie czerwone czapeczki niemal na całej głowie, które z czasem zastępowane są czarnymi piórami na głowie. U samców pozostaje czerwona plama na potylicy wielkości kostki cukru (jak możemy przeczytać w Collinsie), natomiast na głowie samicy nie ma w ogóle czerwieni. Poniżej sesja zdjęciowa dzięcioła dużego:










I na zakończenie niniejszego posta, ptasi postrach każdego ogrodu - krogulec. To piękny drapol, lecz dla ptasiej drobnicy, prawdziwe utrapienie. Żywiecki krogulec patroluje ogród przez cały rok. Efekty jego "działalności" widoczne są szczególnie zimą, w okresie dokarmiania ptaków. Kiedy bywalcy ogrodowej stołówki niespodziewanie czmychają w zarośla, można być pewnym - krogulec wyruszył na zwiady...Sam natomiast jest bardzo płochliwy i zrobienie mu porządnego zdjęcia bez ukrycia się, jest niemal niemożliwe. Na potrzeby niniejszego posta udało mi się uchwycić krogulca lecącego wysoko, wysoko nad naszym żywieckim domem (19 sierpnia):


Gdyby ktoś jednak miał ochotę poczytać o wizycie tego pięknego ptaka w żywieckim karmniku, poniżej wkleiłam linka do jednego z wcześniejszych postów:

https://perkozowa.blogspot.com/2022/01/korgulec-w-zywieckim-karmniku.html

Warto również wspomnieć o niesamowitej obserwacji dokonanej przez Siostrę. Mianowicie, widziała ona krogulca, który w środku dnia siedział sobie centralnie na płocie pozwalając się fotografować:

https://perkozowa.blogspot.com/2017/11/podworkowy-krogulec.html

Dodam jeszcze, że ogródek żywiecki odwiedziły do tej pory także takie ptaki jak: poza wspomnianymi dzięciołami, także sójka, kosy, śpiewaki, rudziki, kawki, kopciuszki, kapturki, kowaliki, grubodzioby, gile, szczygły, czyże, raniuszki, dzwońce, szpaki (choć akurat wizyty tych ostatnich, nie są zbyt wyczekiwanymi przez Tatę;)), a nawet takie rarytasy jak bażanty czy pełzacz ogrodowy oraz jery. Poza tym, oczywiście, sroki, sierpówki, cała masa sikorek (bogatki, modraszki i sosnówki), wróble i mazurki. Natomiast na słupach energetycznych, widocznych z balkonu, można podziwiać stada mew, jak również bociany białe. Pewnie coś jeszcze by się znalazło ale teraz już nie pamiętam. Jak widać, przydomowe ogrody to miejsca, w których można spotkać naprawdę wiele ciekawych gatunków ptaków. Wystarczy tylko odsłonić firankę...

piątek, 15 stycznia 2021

Sosnówka w Świeradowie Zdroju i stado bażantów w Koskowicach.

W dzisiejszym poście parę słów o ciekawych obserwacjach w wymienionych w tytule miejscówkach. Do Świeradowa Zdroju pojechaliśmy w dniu 06 grudnia. Nie była to wprawdzie wycieczka birdwatchingowa, niemniej jednak, spacerując po świeradowskim parku, zauważyliśmy karmnik przy jednym ze znajdujących się przy parku domów. Jak pewnie czytający tego bloga już wiedzą, bardzo lubię karmnikowy birdwatching. Wobec tego, zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby zobaczyć, jakie ptaki korzystają z dobrodziejstw odnalezionej przez nas stołówki. Jak to zwykle w przypadku karmników bywa, były to sikorki - przede wszystkim bogatki ale też pojedyncze modraszki. Niemniej jednak, udało nam się wypatrzeć znacznie rzadszą z krajowych sikorek, mianowicie - sosnówkę. Jest to nasza najmniejsza przedstawicielka tej grupy wróblaków; podobna do bogatki ale wyraźnie mniejsza, ze znacznie mniej wyrazistymi kolorami. Charakterystyczną jej cechą jest jasna plama z tyłu głowy, po której już z daleka możemy rozpoznać gatunek. Poniżej zamieszczam fotki z opisanej obserwacji; najpierw ogólnie karmnika (przy którym można zauważyć bogatki), następnie sosnówki na kuli tłuszczowej. Zdjęcia średniej jakości, bo wciąż wykonywane starym aparatem:
(karmnik i bogatki)


(sosnówka na kuli tłuszczowej)





Następna wycieczka miała miejsce jakiś tydzień później. Wybraliśmy się z Mężem do Koskowic, żeby zobaczyć co tam się dzieje. Generalnie nie działo się dużo, ale kierując się w stronę koskowickiego jeziora, zauważyliśmy spore stado bażantów. Przyznam, że jeszcze nie spotkałam się z tak dużą grupą tych sympatycznych kuraków. Z tego co naliczyłam, było około dwudziestu osobników, w tym samce i samice (mniej więcej po równo). Poniżej dokumentacja z obserwacji; ptaki w beżowych kolorach to samice, natomiast te kolorowe to samce:











Poza tym, na samym zbiorniku w Koskowicach widzieliśmy spore stado gęsi. Niestety, zdjęcia gdzieś mi wyparowały i nie mogę ich znaleźć. Wśród gęsi na pewno były gęgawy, a być może również gęsi zbożowe i białoczelne. W niniejszym poście to tyle. W następnych może pojawić się więcej karmnikowych tematów;).