czwartek, 16 września 2021

Głowienka i jej przychówek.

Może wydać się to dziwne ale do tej pory nie zaobserwowałam piskląt głowienek. To zmieniło się podczas wycieczki do Goliszowa z Tatą i Siostrą w dniu 27 lipca. Zatrzymaliśmy się przy jednym z największych stawów "za winklem", żeby poobserwować zgromadzone na jego wodach ptaki. Było ich całkiem sporo. Wśród nich dominowały, oczywiście, krzyżówki oraz łyski:
(na pierwszym zdjęciu, na pierwszym planie z lewej - młodociany łysek)



Niedawno wyklute potomstwo z dumą prezentowały łabędzie nieme:





Na rosnącym pośrodku stawu drzewie odpoczywały czaple - siwe i białe:




I kiedy tak staliśmy i podzialiśmy pływające po stawie ptactwo, w pewnym momencie z szuwarów nieśmiało wypłynęła kacza samica z młodymi. Początkowo myślałam, że to krzyżówka. Jednak, weryfikując obserwację przez lornetkę, stwierdziłam, że jest to głowienka z pięcioma pisklętami. Bardzo się ucieszyłam, bo, jak wspomniałam wyżej, jest to pierwsza moja obserwacja potomstwa tego gatunku. Przyjrzałam się uważnie pisklętom i stwierdzam, że różnią się one od młodych krzyżówek, m.in. tym, że są od nich mniejsze i nie mają czarnych kresek przebiegających przez oczy. Tym samym, mogę mieć pewność, że głowienki należą do gatunków lęgowych goliszowskich stawów. Poniżej dokumentacja z opisanego spotkania; głowienki to płochliwe kaczki, więc raczej trzymały się blisko trzcinowisk:






Mam nadzieję, że młodym nie zagroził żaden drapieżnik i z puchatych piskląt wyrosły w pełni opierzone osobniki. Jednym z zagrożeń dla młodych kaczek (i dorosłych zresztą też), są stale patrolujące stawy bieliki:

W drodze powrotnej do Legnicy, udało nam się jeszcze wypatrzyć potrzeszcza pośród zbóż:



Jak widać, była to niezwykle owocna wycieczka, która przyniosła nam wiele ciekawych obserwacji. Goście byli bardzo zadowoleni i z żalem wracali do miasta...

niedziela, 12 września 2021

Remizowa młodzież i trzcinniczek o poranku.

Goliszowska wycieczka w dniu 27 lipca przyniosła mi materiału na kilka postów. Pogoda była wymarzona a i gatunki ptaków nam dopisały. Kiedy objeżdżaliśmy staw, nad którym obserwowaliśmy bieliki, w pewnym momencie, w trzcinowisku zauważyliśmy kilka młodocianych remizów. Nie wiem ile dokładnie ich było, ja sfotografowałam trzy osobniki. Przez długi czas remiz, podobnie jak kuropatwa czy dudek, był dla mnie gatunkiem marzeń, który bezskutecznie usiłowałam "ustrzelić". O naszym pierwszym udanym "polowaniu" na ten gatunek pisałam w tym poście:

https://perkozowa.blogspot.com/2017/06/udane-polowanie-na-remiza.html

Kolejne spotkania z remizem, opisywałam również tutaj:

https://perkozowa.blogspot.com/2017/07/ptasie-spa-w-mikowicach.html
 
 https://perkozowa.blogspot.com/2019/10/wiosenne-wspomnienia-z-bieniowickiego.html
 
I z Hortobagy na Węgrzech:
 
https://perkozowa.blogspot.com/2019/12/bliskie-spotkanie-z-czapla-modronosa-i_96.html

Przeglądając dawne posty, odbyłam sentymentalną podróż do Bieniowic i Miłkowic - dwóch już obecnie "nieczynnych" ptasich miejscówek, gdzie można było spotkać zauszniki i perkoza rdzawoszyjego, ech...No i, oczywiście, wspaniałe miejsce - Hortobagy - ale ono wciąż ma się dobrze:). Ponieważ w poście dotyczącym pierwszego spotkania z remizem, przedstawiłam charakterystykę gatunku, pominę tą kwestię i skupię się na dokumentacji fotograficznej. Warto jednak wspomnieć, że u niektórych z zaobserwowanych młodzików widać już było zarysowującą się charakterystyczną czarną "maskę" wokół oczu, inne wciąż jeszcze nie miały jej ani śladu. Ptaki, oświetlone wschodzącym słońcem, prezentowały się przepięknie, no i ta rosa na trzcinach...:
(na pierwszej fotce trzy osobniki)











Natomiast jeżeli chodzi o drugiego bohatera niniejszego posta - trzcinniczka - to jakoś tak się złożyło, że do tej pory nie poświęciłam mu osobnego wpisu. Raczej pisałam o nim przy okazji relacjonowania spotkania z innymi gatunkami. Pora więc to zmienić;). Jak możemy przeczytać w Collinsie, trzcinniczek charakteryzuje się smukłą głową i długim cienkim dziobem. Ma jednolicie brązowy wierzch, płowobiały spód z najcieplejszym odcieniem po bokach i pokrywach podogonowych. Posiada jasne, dość niewyraźne brwi, zwykle nie sięgające za oczy, kantarek ciemny. Trzcinniczek gniazduje w trzcinowiskach. Z uwagi na biotop, w którym występuje, można go pomylić z brzęczką oraz trzciniakiem. Trzcinniczka i brzęczkę najłatwiej odróżnić po śpiewie. Niemniej jednak, gdy ptaki się nie odzywają, pozostaje nam bliżej przyjrzeć się ich upierzeniu. O cechach pozwalających na odróżnienie brzęczki od trzcinniczka pisałam w poniższym poście:

https://perkozowa.blogspot.com/2017/09/co-brzeczy-w-koskowicach.html
 
Od trzciniaka natomiast trzcinniczek różni się przede wszystkim rozmiarami. Trzciniak jest (za Collinsem) wyraźnie większy; ma większą głowę i gruby dziób jak u drozda oraz wyraźniejsze i dłuższe jasne brwi. Na podstawie własnych obserwacji mogę stwierdzić, że upierzenie trzcinniczka jest utrzymane w zdecydowanie cieplejszych barwach niż trzciniaka, u którego brązowa barwa wydaje się być dość ciemna. Ponadto, w czasie obserwacji śpiewającego trzciniaka rzuca się w oczy białe podgardle oraz wspomniane wcześniej jasne brwi (u trzcinniczka takiego efektu nie zauważyłam). Jak wygląda trzciniak, można zobaczyć w tym poście:

https://perkozowa.blogspot.com/2019/10/wiosenne-wspomnienia-z-bieniowickiego.html

Po porównaniu fotek trzciniaka i trzcinniczka, które zaraz zamieszczę, może wydawać się, że rozróżnienie tych gatunków nie jest zbyt wielką sztuką. Niemniej jednak, w terenie nie jest to łatwe i trochę czasu mi zajęło zanim nauczyłam się poprawnie oznaczać wymienione taksony. Innym gatunkiem łudząco podobnym do trzcinniczka jest łozówka. Cechą odróżniającą te dwa gatunki jest jednak zupełnie odmienny śpiew jak również biotop lęgowy; łozówka (jak czytamy w moim ptasim Przewodniku), gniazduje bowiem w bujnej roślinności zielnej, zaroślach, m.in. pokrzywy, wzdłuż rowów, na wilgotnych łąkach...mówiąc wprost w szeroko rozumianych chaszczach. Dla przykładu - łozówkę można spotkać na, prowadzących w kierunku obwodnicy, wałach w parku legnickim, o czym pisałam np. tutaj:

https://perkozowa.blogspot.com/2020/08/penia-sezonu-legowego-w-legnickim-parku.html

O występowaniu łozówki w tutejszym parku miejskim pisałam również w poniższym, archaicznym poście, opisującym historię pewnej nieistniejącej już skarpy, znajdującej się w pobliżu parkowego stadionu. Wpis ten zawsze czytam z sentymentem; powstał bowiem w czasach, gdy park legnicki, poza głównymi traktami, był dzikim miejscem z niezwykłą ilością ptaków i różnorodnością gatunków. Poza tym, na tej skarpie miały miejsce moje pierwsze spotkania z takimi gatunkami jak łozówka właśnie, gąsiorek, kulczyk czy nawet brzegówki (brzegówki w parku miejskim? Niesamowite...a jednak, taki właśnie BYŁ kiedyś miejski park w Legnicy). Poniżej link do wspomnianego posta:

https://perkozowa.blogspot.com/2016/03/historia-pewnej-skarpy.html

Myślę, że trzcinniczek może już czuć się usatysfakcjonowany zamieszczoną tu charakterystyką jego gatunku;). Tytułem uzupełnienia dodam jeszcze, że nasze pierwsze spotkanie z tym uroczym ptakiem miało miejsce w czasie naszego pierwszego pobytu w Dolinie Baryczy, a zdjęcia z tego spotkania, z dnia 28 czerwca 2014r., zostały zamieszczone w linkowanym powyżej poście: "Co brzęczy w Koskowicach". No, to tyle teorii, czas teraz przejść do fotek, jakie wykonałam w dniu 27 lipca w Goliszowie. Podobnie jak remizy, trzcinniczek był pięknie oświetlony delikatnymi promieniami słońca, prezentując przy tym to słynne ptasie oko, niemal wymagane w fotografii przyrodniczej:










czwartek, 9 września 2021

Goliszów w porannej mgle.

Tym razem nieco inny niż zwykle skład birdwatchingowy, bo na ptaszenie wybrałam się z Tatą i Siostrą w dniu 27 lipca. Wstaliśmy koło godziny 5-ej (nie było to łatwe) i już koło 6-ej zameldowaliśmy się w Goliszowie. Muszę stwierdzić, że nasza wspaniała miejscówka zaprezentowała się tego dnia (jak zresztą zwykle) od swej najlepszej strony i zachwyciła gości. Ciekawie było już na samych polach w drodze do kompleksu, gdzie w porannej mgle zobaczyliśmy parę pięknych żurawi. Wywarły one niezwykłe wrażenie, zwłaszcza na mojej Siostrze, która zdziwiła się jak wielkie są to ptaki. Do tego ta sceneria - lekko zamglone pola i łąki, delikatnie oświetlone promieniami nieśmiało wychylającego się zza horyzontu słońca, coś cudnego:












Żurawiom towarzyszyły gęgawy:



Jak również czaple - białe i siwe, które również bardzo się podobały:




W pewnym momencie, z suchych badyli wyskoczył zając. Udało nam się go sfotografować zanim zniknął w polnej gęstwinie:






Co ciekawe, wciąż można było usłyszeć i zobaczyć skowronki, choć już nie w takiej ilości jak wiosną:

"Żurawiowa" łąka:

Ciekawie było również na niebie, gdzie zobaczyliśmy przelatującego żurawia:

Czaplę białą:

Gęgawy:


Oraz kolejną ciekawostkę dla gości - bociana czarnego:



Na samych stawach mocne uderzenie - polowanie bielików. Były aż cztery osobniki, w tym na pewno jeden dorosły i jeden młodociany. Ptaki okrążyły staw (jednemu udało się chyba coś upolować), po czym odleciały. Na zdjęciu jeden z bielików - ten młodociany:
(na wodzie możemy zobaczyć łyski, czernice, głowienki oraz łabędzie nieme)




Jak jednak się okazało, nie wszystkie drapieżniki opuściły teren stawu. Jeden z nich skrył się wśród gałęzi na rozłożystym drzewie, a wypatrzyła go moja Siostra. Widocznie birdwatching mamy we krwi;):


Poza wspominanymi gatunkami, na stawie zobaczyliśmy przesiadujące na palikach rybitwy rzeczne oraz śmieszki; na zdjęciach poniżej, na wodzie, młodociana (prawdopodobnie) śmieszka:



Pięknie zaprezentowały się również śmieszki na słupie energetycznym; nastrojowo oświetlone wschodzącym słońcem, wyglądały jakby ćwiczyły jakiś układ taneczny;):


W pobliżu śmieszek odpoczywał mazurek:

Niesamowity klimat panował także na przeciwległym stawie. Spowite falującą mgłą wody zbiornika sprawiały niesamowite wrażenie. Co ciekawe, po raz kolejny obserwuję takie zjawisko i tylko na tym akwenie. Na żadnym innym zbiorniku w Goliszowie nie zauważyłam takich oparów. Poniżej fotki; pośród mgły pływały krzyżówki, śmieszki i chyba głowienki. A przynajmniej tyle udało nam się zaobserwować:




Zapraszam do obejrzenia filmiku, na którym można podziwiać ten niezwykły poranny spektakl przyrody:

https://www.youtube.com/watch?v=j_uQQIhQpl0